Rozdział II -Przypadek

Wychodząc do szkoły ze słuchawkami na uszach słuchając ,, Don’t Let Mi Go ” miałam dziwne uczucie, że coś się zaraz wydarzy. Nie przejmując się tym specjalnie szłam dalej na przystanek. Nagle z pewnym hukiem coś we mnie wystrzeliło. Oczywiście przejechał tir, a że w nocy padał deszcz stałam i kapało ze mnie jak z mokrej nitki. Pomyślałam, że gorzej być już nie może. Na szczęście mp4 działało, a w szafce szkolnej miałam ciuchy na WF więc w toalecie się przebiorę. Doszłam na przystanek i stałam na nim 10 minut. Była 7:50, a na 8 miałam lekcje !!! I to jeszcze sprawdzian z polskiego. Nie czekając dłużej zebrałam się i zaczęłam biec w stronę szkoły. Patrząc przed siebie widziałam tłum oszalałych i piszczących dziewczyn. Chciałam je ominąć, więc wbiegłam i …potknęłam się upadając wprost na brązowe,skórzane buty. Pomyślałam ,,Boże jaki wstyd!” Podano mi rękę. Złapałam ją i w sekundzie stałam przed zielonookim z moich marzeń. To musiał być jakiś żart. Stali tam też Lou, Liam, Niall oraz ochroniarze. Harry wziął mnie na bok i spytał czy wszystko w porządku. Patrzyłam na niego jak wryta i nie mogłam z siebie wydusić słowa. Zauważył to i od razu powiedział:
- Hej… nie stresuj się, tylko proszę nie piszcz jak reszta dziewczyn już się nasłuchałem-zaśmiał się.
- Eee… normalnie nie wiem co powiedzieć- wydukałam wreszcie.
- Hahaha. Nie musisz nic szczególnego mówić tylko odpowiedz mi co robisz tutaj cała mokra?
- Wybierałam się do szkoły, tir przejechał przez kałużę i jeszcze uciekł mi autobus do szkoły.
- To nie problem, podwieziemy Cię.
- Nieee… Nie dziękuję… Ja nie wiem jak mam z Tobą rozmawiać… Po za tym i tak się już spóźniłam więc to bez sensu i wrócę do domu.
- To podwieziemy Cię do domu nie daj się długo namawiać- użył swojego zadziornego uśmiechu.
Stojąc i patrząc niego myślałam,że rozlecę się na kawałki. Od zawsze marzyłam,aby go spotkać i stało się to w tak nieoczekiwany sposób, jeszcze wyglądałam jak wyrzutek ze śmietnika… Nagle z marzeń wyciągnął mnie krzyk
- Chłopaki! Jedziemy! Wsiadaj i podaj mi swój adres-rozkazał Harry.
- Bridger 420.
Wszyscy zasiedli w samochodzie,śmiali się, krzyczeli, a ja siedziałam i czułam jak robi mi się głupio. Nie byłam przyzwyczajona do takiej pomocy, ponieważ przez mojego ojca czułam się jak popychadło. Od małego wmawiano mi, że nie jestem nikomu do niczego potrzebna. Mama bała się sprzeciwić i sama była upokarzana. Po kryjomu mówiła mi żebym na poważnie nie brała tego co mówi tata bo to takie głupie żarty. Podjeżdżając pod mój dom przygotowałam się do wysiadki. Wychodząc z powozu Harry poszedł za mną i zapytał:
- Zobaczymy się jeszcze kiedyś?
- Nie wiem… raczej nie, a przynajmniej nie wydaje mi się. Pomogłeś mi tylko za co bardzo dziękuję, ale to chyba nie jest dobry pomysł.
- Czemu jesteś taka niedostępna?-posmutniał.
- Jestem taka od urodzenia,powinieneś mieć znajomych ze swojego otoczenia, a nie dziewczyny takie jak ja.
- Co masz na myśli?
- Że jestem po prostu zwykłą dziewczyną, która uwielbia Twój zespół i nagle wpada na Stylesa, który podwozi ją do domu, to mogła być każda.
- Nie myśl tak…
- Chciałabym… Dziękuje jeszcze raz,cześć.- i biegłam do domu .
Harry wsiadł do samochodu i odjechali.
—————————————————————————————————–
Oto drugi rozdział, jest dłuższy ponieważ mam zamiar pisać dla Was codziennie po jednym rozdziale :) Proszę o komentarze oraz udostępnianie mojego bloga, będę bardzo wdzięczna :) xx

Rozdział I – ciężkie życie

Jestem Kasia i mieszkam w Londynie wraz z mamą i siostrą oraz ojcem alkoholikiem. Strasznie się męczymy mieszkając z nim. Mam 17 lat, jasne blond włosy i niebieskie oczy. Wyglądam jak przeciętna dziewczyna. Chodzę do 2 klasy liceum na profil biologiczno-chemiczny,ponieważ bardzo chcę pracować w szpitalu i pomagać innym. Przyznam się,że szaleje za największym boysbandem na świecie- ONE DIRECTION. Najbardziej kręci mnie loczek,tak Harry… o matko jak ja za nim szaleje. Chociaż taka gwiazda miałaby spojrzeć na taką zwykłą,prostą dziewczyną jak ja? On ma takich tysiące! To po prostu moja zbyt bujna wyobraźnia. Nawet nie mam pieniędzy,aby pójść na ich cudny koncert… Mam wielką nadzieje że kiedyś spełni się moje marzenie. Na jego widok na filmikach,zdjęciach, w telewizji i gdzie popadnie aż cieplej mi na sercu. Wiele bym zrobiła aby być jego dziewczyną och wiele lecz to i tak nie ma sensu jeśli ma tyle gwiazd… Jest 7:30, za chwile spóźnię się do szkoły może chociaż dzisiaj spotka mnie coś miłego…
___________________________________________________________________________________________________________________ Na początek taki krótki wpis, mam nadzieje, że Wam sie spodobało i jeśli chcecie ciąg dalszy bardzo bym prosiła o pare komentarzy :) xx